Robert Lewandowski wrócił do Polski na zgrupowanie kadry narodowej i wybrał do tego rejsowy samolot tanich linii lotniczych. Na pokładzie Wizz Aira szybko okazało się, że o spokojnym locie nie ma mowy - wzdłuż całego korytarza uformowała się gigantyczna kolejka współpasażerów.

Kapitan reprezentacji Polski przyleciał do Wrocławia w środę przed południem, lądując przed godziną 12:30. Celem podróży było zgrupowanie kadry, która przygotowuje się do dwóch meczów towarzyskich - 31 maja ze Szwajcarią we Wrocławiu oraz 3 czerwca z Nigerią na PGE Narodowym w Warszawie. Lewandowski wcześniej zapowiadał, że chce wziąć udział w tym zgrupowaniu - ma ono szczególny charakter w związku z upamiętnieniem niedawno zmarłego selekcjonera Jacka Magiery.

To, co zaskoczyło obserwatorów, to wybór środka transportu. Jeden z najlepiej opłacanych piłkarzy świata, który przez lata grał w Barcelonie i Bayernie Monachium, wsiadł po prostu w samolot Wizz Air - bez prywatnego odrzutowca, bez specjalnych przywilejów, bez osobnego wejścia. Zwykły rejs, zwykłe siedzenie, zwykli współpasażerowie. Tyle że jeden z nich to Robert Lewandowski.

Nagrania z pokładu samolotu błyskawicznie rozeszły się po mediach społecznościowych. Widać na nich, że pasażerowie - gdy tylko rozpoznali napastnika - natychmiast ruszyli po autografy i wspólne zdjęcia. Przez cały korytarz między fotelami uformowała się kolejka, która sięgała praktycznie od jednego końca kabiny do drugiego. Plany na regenerującą drzemkę przed zgrupowaniem legły w gruzach.

Lewandowski zachował się w tej sytuacji z klasą. Nie chował się za kapturem, nie udawał, że śpi, nie odprawiał fanów z kwitkiem. Cierpliwie, z uśmiechem na twarzy, pozował do każdego zdjęcia i podpisywał wszystko, co mu podawano. Dla wielu współpasażerów to wspomnienie z pewnością zostanie na długo.

Na lotnisku nie było już tyle czasu. Gdy Lewandowski wylądował, na płycie czekała na niego niewielka grupka łowców autografów. Piłkarz był jednak najwyraźniej już po swoim - podpisał jedno zdjęcie, przeprosił i szybko wsiadł do podstawionego samochodu.

Sytuacja z Wizz Aira to temat, który bawi i rozczula kibiców jednocześnie. Komentujący zwracają uwagę, że gwiazdor tej rangi mógłby spokojnie pozwolić sobie na prywatny odrzutowiec, a jednak wybrał inaczej. Część internautów żartuje, że następnym razem Lewandowski może przyjechać na zgrupowanie FlixBusem.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy