Wystarczyło jedno proste zadanie: nakręć telefonem występ maluchów, żeby została pamiątka. Pewien tata podszedł do sprawy z ogromnym zaangażowaniem, tyle że obiektyw jego telefonu prowadził własne, zupełnie inne śledztwo. Zamiast tańczących dzieci, w głównej roli przez całe nagranie występuje przedszkolanka. Internet oczywiście wszystko wyłapał.
Miało być nagranie z występu, wyszło coś zupełnie innego
Scenariusz znany każdemu rodzicowi przedszkolaka. Występ, sala pełna dumnych mam i tatów, telefony w górze, a ktoś z rodziców bierze na siebie obowiązek uwiecznienia całości. Tym razem rolę operatora przyjął jeden z ojców i można powiedzieć, że potraktował zadanie wyjątkowo poważnie. Tylko niekoniecznie tak, jak zakładał plan.
Kamera, zamiast trzymać się tańczących dzieci, raz po raz wędrowała w stronę prowadzącej zabawę nauczycielki. I to nie na chwilę. Z nagrania dość jasno wynika, gdzie tak naprawdę skupiała się uwaga autora.
Maluchy tańczyły, ale obiektyw miał inny plan
W teorii bohaterami filmiku miały być dzieci. W praktyce rolę pierwszoplanową przejęła tańcząca przedszkolanka, która co rusz pojawiała się w kadrze, podczas gdy występ maluchów schodził gdzieś na dalszy plan.
Efekt jest tak wymowny, że trudno się dziwić, że nagranie błyskawicznie zaczęło żyć własnym życiem w sieci. Każdy, kto je obejrzy, od razu wie, o co chodzi, i to bez żadnego komentarza.
Internet bawi się najlepiej
Jak to w takich sytuacjach bywa, sieć nie przepuściła okazji. Komentujący z rozbawieniem wytykają, gdzie naprawdę był skierowany wzrok operatora i czy dzieciom w ogóle udało się załapać do kadru. Nagranie zebrało sporo reakcji, w większości tych ze śmiechem.
I choć całość jest raczej zabawna niż gorsząca, jedno trzeba przyznać: jako kamerzysta tata raczej nie dostanie angażu na kolejny występ.
A może po prostu chciał się upewnić, że uchwycił każdy element choreografii?
A Wy jak myślicie - to niewinne zagapienie się czy mama w domu miała kilka pytań po obejrzeniu nagrania?