Mieszkaniec Katowic uwierzył mężczyźnie podającemu się za analityka finansowego i stracił 90 tysięcy złotych. Gotówkę czterokrotnie przekazywał podstawionemu kurierowi. Gdy "odbierak" zjawił się po kolejne pieniądze, na miejscu czekali już nieumundurowani policjanci. 51-latek wpadł na gorącym uczynku.
Obiecywał zyski ze znanej spółki
Na początku sierpnia do Komisariatu Policji V w Katowicach zgłosił się mężczyzna, który zawiadomił, że padł ofiarą oszustwa. Skontaktował się z nim rzekomy analityk finansowy, który zaproponował inwestowanie w akcje jednej ze znanych firm. Wykorzystując techniki manipulacji, zdobył zaufanie rozmówcy i przekonał go do przekazywania gotówki.
Pokrzywdzony czterokrotnie spotkał się z podstawionym kurierem, któremu łącznie wręczył 90 tysięcy złotych. Sprawę zgłosił policji dopiero wtedy, gdy zorientował się, że najprawdopodobniej został oszukany.
Pułapka zastawiona tego samego dnia
Dyżurny katowickiej "piątki" natychmiast podjął działania. Policjanci ustalili, że jeszcze tego samego dnia "kurier" miał ponownie spotkać się z pokrzywdzonym i odebrać kolejne pieniądze. W umówione miejsce skierowano funkcjonariuszy z Nieumundurowanej Grupy Wsparcia Oddziału Prewencji Policji w Katowicach.
Gdy "odbierak" przyjechał po gotówkę, został zatrzymany na gorącym uczynku.
Pięć zarzutów i areszt
Zatrzymany to 51-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna trafił do Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód, gdzie usłyszał pięć zarzutów dotyczących pomocnictwa w oszustwie. Śledczy ustalili już kolejnego pokrzywdzonego w tej sprawie i nie wykluczają dalszych zarzutów.
Sąd, przychylając się do wniosku prokuratora, zastosował wobec 51-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Policja przypomina, że oszuści podający się za doradców inwestycyjnych obiecują szybki i pewny zysk, a presja na natychmiastowe przekazanie pieniędzy powinna być sygnałem ostrzegawczym.