Kołobrzescy policjanci zatrzymali 65-latka, który w okolicy nadmorskiej urządzał grę hazardową "w trzy kubki". To kolejne takie zatrzymanie w tym sezonie, a przy okazji policja ujawniła, jakie kary zapadły wobec sprawców złapanych wiosną. I to właśnie te kwoty każą zadać pytanie, czy taka kara kogokolwiek odstraszy.

Do interwencji doszło we wtorek około południa. Policjanci Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu, pełniący służbę po cywilnemu, zauważyli w okolicy nadmorskiej mężczyznę urządzającego grę hazardową w tzw. trzy kubki.

Sprawca nie działał dyskretnie. Jak podaje policja, nawoływał przechodniów do udziału w grze i zachęcał ich do obstawiania pieniędzy. To klasyczny schemat: gra prowadzona jest w miejscu o dużym natężeniu ruchu turystycznego, gdzie przypadkowy przechodzień ma poczucie, że natrafił na uliczną rozrywkę, a nie na starannie przygotowany mechanizm wyciągania gotówki.

Rozrzucił pieniądze na widok policjantów

Reakcja mężczyzny na interwencję była wymowna. Na widok funkcjonariuszy rozrzucił gotówkę, którą miał przy sobie. Policjanci zdołali zabezpieczyć tylko część pieniędzy.

Zatrzymanego przewieziono do jednostki Policji, gdzie wykonano z nim niezbędne czynności. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 128 § 1 Kodeksu wykroczeń, dotyczący urządzania gry hazardowej. Przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu, jednocześnie odmawiając składania wyjaśnień.

Wyroki dla majowej trójki: 5 tysięcy, 5 tysięcy i tysiąc złotych

To nie pierwsza taka sprawa w Kołobrzegu. W maju funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn organizujących grę "w trzy kubki". W lipcu zapadły wobec nich wyroki nakazowe.

Sąd uznał wszystkich trzech za winnych zarzucanych czynów z art. 128 § 1 Kodeksu wykroczeń. Dwóch sprawców ukarano grzywną po 5 tysięcy złotych, trzeci otrzymał grzywnę w kwocie 1000 złotych. Wszyscy zostali także obciążeni kosztami postępowania.

I to jest moment, w którym kary zaczynają budzić wątpliwości.

Grzywna, którą można odrobić w jeden dzień

Trzy kubki nie są grą losową, w której można wygrać. To pokaz zręczności iluzjonistycznej, w którym kulka fizycznie nie znajduje się pod żadnym z typowanych kubków. Organizator kontroluje wynik w stu procentach, a stawki, jakie potrafią przyjmować takie stanowiska w szczycie sezonu w kurorcie, to setki złotych od pojedynczego gracza.

Przy takim mechanizmie grzywna w wysokości tysiąca złotych może okazać się kwotą do odrobienia w ciągu kilkudziesięciu minut pracy. Nawet pięć tysięcy złotych, przy kilku dniach urządzania gry na zatłoczonej promenadzie, mieści się w kategorii kosztu prowadzenia działalności, a nie realnej dolegliwości.

Warto przy tym zauważyć, że art. 128 § 1 Kodeksu wykroczeń przewiduje znacznie ostrzejsze możliwości. Przepis dopuszcza nie tylko grzywnę, ale również karę ograniczenia wolności, a nawet karę aresztu. Sądy w opisanych sprawach sięgnęły po najłagodniejszą z dostępnych opcji, i to w trybie nakazowym, czyli bez przeprowadzania rozprawy.

Osobną kwestią jest to, że kodeks przewiduje również przepadek pieniędzy i przedmiotów służących do gry. W przypadku wtorkowego zatrzymania część gotówki udało się zabezpieczyć, ale tylko dlatego, że sprawca zdążył rozrzucić resztę.

Policja apeluje o ostrożność

Funkcjonariusze przypominają, że osoby organizujące gry "w trzy kubki" wykorzystują nieuwagę i chęć szybkiego zysku przypadkowych przechodniów. Policja apeluje o zachowanie ostrożności i nieuczestniczenie w tego typu grach.

Jak podkreślają kołobrzescy policjanci, każda informacja o podobnych przypadkach przekazana Policji może pomóc w skutecznym przeciwdziałaniu temu procederowi.

Sprawa wtorkowego zatrzymania trafi teraz do sądu. Jeśli powtórzy się schemat z majowej trójki, 65-latek może liczyć się z wyrokiem nakazowym i grzywną. Pytanie, czy przy takich stawkach kolejne sezony nad polskim morzem będą wyglądały inaczej.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Konfitura krytykowany za donos na karawan pogrzebowy. Pyta czy to tłumaczy jazdę po chodniku?
Konfitura krytykowany za donos na karawan pogrzebowy. Pyta czy to tłumaczy jazdę po chodniku?
Bity mężczyzna wołał o pomoc w centrum Białegostoku. Do akcji wkroczył policjant po służbie. W sieci opublikowano nagranie.
Bity mężczyzna wołał o pomoc w centrum Białegostoku. Do akcji wkroczył policjant po służbie. W sieci opublikowano nagranie.