Fiński policjant nieoznakowanym radiowozem zepchnął z drogi 15-latka jadącego motorowerem. Chłopak wpadł do rowu i uderzył w metalowe ogrodzenie, które rozpadło się od siły uderzenia. Ma złamane śródstopie i pięć kości w dłoni. Podejrzani w sprawie są obaj: nastolatek i funkcjonariusz.
Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w Tuusuli pod Helsinkami, na ulicy Palkkitie. Kilkudziesięciu nastolatków zjechało się tam na zlot motorowerowy. W okolicy pracował patrol drogówki, który tuż przed dziewiętnastą zwrócił uwagę na dwukołowy pojazd bez tablicy rejestracyjnej. Kierowca, według policji, przyspieszył i zaczął uciekać.
Pościg trwał niecałe pół minuty. Palkkitie ma około 600 metrów i kończy się lasem tuż za miejscem zdarzenia.
Pół sekundy na reakcję
Chłopak nagrywał całą przejażdżkę kamerą przymocowaną do kasku. Na materiale widać, jak cywilne, nieoznakowane auto policyjne dojeżdża do niego z lewej strony, przyspiesza, a następnie skręca przodem w stronę pobocza. Bok radiowozu uderza w motorower.
Zespół weryfikacyjny fińskiego nadawcy publicznego przeanalizował nagranie i ustalił autentyczność materiału oraz prędkość. Nastolatek jechał wtedy około 90 km/h. Sam manewr zepchnięcia trwał poniżej pół sekundy, więc chłopak praktycznie nie miał czasu zareagować.
Po wypadku policjant zatrzymał go i założył mu kajdanki.
Motorower, który motorowerem nie był
Pojazd był przerobiony na tyle, że w świetle fińskiego prawa klasyfikuje się go już jako lekki motocykl. Komisarz Juha Åkerman z policji w Helsinkach, który prowadzi śledztwo w sprawie nastolatka, powiedział, że motorower rozwija maksymalnie 45 km/h, a ten jechał wyraźnie szybciej.
15-latek jest podejrzany o trzy czyny: rażące zagrożenie bezpieczeństwa ruchu, prowadzenie pojazdu bez uprawnień oraz wykroczenie dotyczące pojazdu.
Policjantowi postawiono na razie trzy inne podejrzenia: naruszenie obowiązków służbowych, rażące zagrożenie bezpieczeństwa ruchu i nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała. Jego sprawę prowadzi prokurator Heli Haapalehto z wyspecjalizowanej jednostki do spraw przestępstw policjantów przy Prokuraturze Krajowej. Funkcjonariusz został na czas postępowania przeniesiony do innych zadań.
Prokuratura sprawdza, jakie zadanie miał na miejscu, czy w ogóle istniały podstawy do przymusowego zatrzymania pojazdu i czy uderzenie było celowe, czy policjant stracił panowanie nad autem. Zaznacza jednocześnie, że śledztwo jest na wczesnym etapie, a kwalifikacje prawne mogą się zmienić.
Od 2:24
Policja koryguje własny komunikat
Początkowo policja podawała, że nieletni został ranny lekko. Sam chłopak przekazał dziennikowi "Helsingin Sanomat", że ma złamane śródstopie i pięć złamanych kości w dłoni. O złamaniach napisał też na TikToku. W tym tygodniu ma być operowany, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
We wtorek rano policja wycofała się z kolejnego elementu swojego komunikatu. Wcześniej informowała, że na miejsce przyjechała karetka. Karetki nie wezwano. Rannego 15-latka przewieziono radiowozem w inne miejsce, gdzie dopiero tam sprawdzili go ratownicy. Åkerman przyznał, że nie potrafi powiedzieć, dlaczego tak się stało.
Otwarte pozostaje też pytanie, dlaczego na nagraniach nie widać, by policjant użył czerwonego światła. W Finlandii to właśnie ono jest sygnałem nakazującym kierowcy zatrzymanie się.
Wiadomo natomiast, że patrol nie działał na wezwanie. Policja z Itä-Uusimaa potwierdziła, że nikt jej na zlot nie kierował, funkcjonariusze prowadzili rutynową kontrolę ruchu.
Prawnicy nie zostawiają suchej nitki
Emerytowany profesor prawa karnego Matti Tolvanen powiedział, że w całej swojej karierze nie spotkał się z przypadkiem, by samochodem spychano motorower z drogi w takich okolicznościach.
Profesor Kimmo Nuotio z Uniwersytetu Helsińskiego zwrócił uwagę, że przymusowe zatrzymanie stosuje się zwykle wobec samochodów osobowych, a wypychanie z drogi jednośladu niesie ogromne ryzyko, bo kierowca może zostać wyrzucony z pojazdu. Fakt, że za kierownicą siedziało dziecko, dodatkowo zaostrza obowiązki policji. Przepisy wymagają uwzględnienia warunków drogowych, rodzaju i prędkości zatrzymywanego pojazdu oraz bezpieczeństwa osób postronnych.
Tolvanen ocenił, że kierunek podejrzeń jest właściwy, i dodał, że gdyby zepchnięcie okazało się celowe, mogłoby wypełniać znamiona umyślnego pobicia. W sieci pojawiły się nawet żądania postawienia policjantowi zarzutu usiłowania zabójstwa. Docent Tatu Hyttinen z Uniwersytetu w Turku uznał to za bardzo mało prawdopodobne i ostrzegł przed wyciąganiem wniosków z kilkunastosekundowego fragmentu, który nie daje pełnego obrazu.
Nagonka na funkcjonariusza
Sprawa poruszyła całą Finlandię, a policjant stał się celem szeroko zakrojonego nękania. W mediach społecznościowych rozpowszechniano jego zdjęcie i adres domowy.
Profesor Nuotio ostro to potępił. Przypomniał, że działania służbowe wolno i trzeba krytykować, ale granica kończy się tam, gdzie zaczynają się groźby. Tolvanen dodał, że samo rozpowszechnianie takich danych może być przestępstwem. Nadinspektor Ari Järveläinen z Komendy Głównej Policji zapowiedział, że służba traktuje sprawę bardzo poważnie i że takie zachowania muszą się skończyć.
Oba postępowania, wobec nastolatka i wobec policjanta, są w toku. Przesłuchanie 15-latka ma się odbyć w najbliższych tygodniach.