Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4 nawiedziło w poniedziałek rano zachodnią Kolumbię. Wstrząsy odczuli mieszkańcy wszystkich 32 stolic departamentów, a nawet Wenezueli. W Cali, Pereirze i Manizales runęły budynki, pod gruzami wciąż są ludzie. Bilans ofiar rośnie z godziny na godzinę i przekroczył już sto osób.
Do wstrząsu doszło o godzinie 7.34 czasu lokalnego, czyli 14.34 w Polsce.
Głęboko pod ziemią, daleko od morza
Amerykańska Służba Geologiczna określiła magnitudę na 7,4, Europejskie Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne na 7,2. Pierwsze pomiary kolumbijskiej służby geologicznej wskazywały 6,7.
Epicentrum znajdowało się w rejonie San José del Palmar w departamencie Chocó, przy pacyficznym wybrzeżu, około 280 kilometrów na zachód od Bogoty. Hipocentrum leżało bardzo głęboko, na około 110 kilometrach.
Według USGS wstrząs powstał w wyniku przesunięcia uskoku przesuwczego. Amerykański system ostrzegania wykluczył ryzyko tsunami. Odnotowano wstrząsy wtórne, najsilniejszy miał magnitudę 5.
Duża głębokość ogniska sprawiła, że drgania rozeszły się bardzo szeroko. Poczuli je mieszkańcy Bogoty, Medellín, Cali i Bucaramangi, a także wenezuelskich stanów Táchira i Lara, setki kilometrów od epicentrum.
Najgorzej nie w epicentrum
Paradoksalnie największe straty odnotowano nie w Chocó, lecz w gęściej zabudowanych miastach środkowo-zachodniej części kraju.
Gubernator departamentu Risaralda Juan Diego Patiño poinformował o 40 ofiarach śmiertelnych, w tym 18 w samej Pereirze. Gubernator Valle del Cauca Dilian Francisca Toro potwierdziła 27 zabitych, nie licząc Cali, wśród nich troje dzieci w Calimie El Darién. Kolejne ofiary zgłoszono w Manizales i w Chocó.
- To, co się właśnie wydarzyło, jest bardzo poważne. Obrazy są naprawdę szokujące - przekazał gubernator Risaraldy.
W Cali zawaliło się od kilkunastu do ponad dwudziestu budynków, a pod gruzami zostali uwięzieni ludzie. Poważnie ucierpiała infrastruktura szpitalna, w tym Szpital Uniwersytecki Valle, gdzie wśród zasypanych mogą być pacjenci oddziału intensywnej terapii.
W Manizales runęła jedna z wież tamtejszej katedry, najwyższego kościoła w Kolumbii i jednego z najwyższych neogotyckich obiektów sakralnych w obu Amerykach.
Gubernator Chocó Nubia Carolina Córdoba-Curi przekazała, że mimo odległego epicentrum w stolicy departamentu, Quibdó, są ranni i poważnie uszkodzone budynki. Ostrzegła przed wstrząsami wtórnymi.
Sparaliżowany transport
Kolumbijski urząd lotnictwa poinformował, że uszkodzonych zostało co najmniej dziesięć lotnisk. Wstrzymano pracę portów w Pereirze, Manizales, Quibdó, Armenii, Cartago i Buenaventurze.
Prezydent Abelardo De La Espriella zwołał nadzwyczajny komitet kryzysowy i osobiście przejął kierowanie akcją. Władze lokalne zwróciły się do Bogoty i Medellín o przysłanie ekip ratunkowych oraz pomocy humanitarnej.
Jako najbardziej krytyczne wskazano Pereirę, Cali, Manizales, Quibdó i Armenię.
Drugi taki cios w tym roku
To już drugi raz w 2026 roku, gdy północna część Ameryki Południowej mierzy się z silnym trzęsieniem ziemi. W czerwcu dwa wstrząsy nawiedziły Wenezuelę, gdzie zginęło ponad sześć tysięcy osób, głównie na wybrzeżu w okolicach Caracas.
Kondolencje przekazały już władze Brazylii z prezydentem Lulą da Silvą.
Akcja poszukiwawcza trwa, a podawane liczby ofiar i rannych mają charakter wstępny i będą się zmieniać.