Sprawa zakopanych w Lutoryżu pod Rzeszowem ludzkich płodów wstrząsnęła całą Polską. Teraz pojawiają się nowe informacje o 57-letniej Magdalenie H., patomorfolożce, której postawiono zarzuty. Z ustaleń programu Uwaga! TVN, którego reporterzy dotarli do znajomych kobiety, wyłania się obraz osoby, która jeszcze kilka lat temu miała stabilną sytuację zawodową, a następnie popadła w poważne problemy finansowe. W tle pojawia się wątek mężczyzny poznanego podczas wakacji.
Przypomnijmy, że cała sprawa wyszła na jaw przypadkiem. W trakcie prac budowlanych na jednej z posesji w Lutoryżu operator koparki wydobył z ziemi odpady medyczne. Robotnicy wezwali policję, a funkcjonariusze potwierdzili makabryczne odkrycie. Jak ustalili śledczy, w ziemi znajdowały się szczątki ludzkich płodów oraz inne odpady medyczne, w tym bloczki parafinowe i szkiełka mikroskopowe.
Zarzuty dla patomorfolożki
Działka, na której dokonano odkrycia, należała wcześniej do 57-letniej Magdaleny H., z zawodu patomorfolożki i doktora nauk medycznych. Kobieta została zatrzymana, a następnie usłyszała zarzuty znieważenia zwłok oraz porzucenia odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania. Grozi jej za to do 12 lat więzienia.
Według relacji śledczych podejrzana złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że to ona zakopała na terenie swojej ówczesnej posesji ujawnione szczątki. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowy areszt, który ma potrwać do pierwszej połowy września. Należy podkreślić, że jako osobie nieskazanej prawomocnie przysługuje jej domniemanie niewinności, a sprawa jest wciąż wyjaśniana.
Patomorfolog Magdalena H. wzięła zlecenie na zakopywanie szczątków u siebie w ogrodzie, bo wpadła w długi? W tle romans z młodym Arabem. Nowe ustalenia w sprawie😳👇
— Ekonomat (@ekonomat_pl) June 17, 2026
Z materiału TVN Uwaga dowiadujemy się, że doktor nauk medycznych, renomowana lekarz, która kontynuowała tradycję… pic.twitter.com/U5Nhhi8fve
Co mówią znajomi
Reporterzy programu Uwaga! TVN dotarli do osób, które znały Magdalenę H. Z ich relacji wynika, że jeszcze kilka lat temu kobieta miała mieszkać w willowej części Rzeszowa i cieszyć się stabilną sytuacją zawodową, między innymi dzięki umowom ze szpitalami. Jedna z rozmówczyń programu mówiła, że patomorfolożka współpracowała z prywatnym szpitalem, w którym miała podpisaną umowę i dobrą opinię.
Przez pewien czas miała pracować wspólnie z matką, również lekarką, a następnie przejąć po niej gabinet i prowadzić go samodzielnie.
Wątek znajomości z wakacji
Według relacji jednej ze znajomych, przekazanej w programie Uwaga! TVN, problemy finansowe Magdaleny H. zbiegły się w czasie z nową znajomością zawartą podczas urlopu. Kobieta miała wyjechać na wakacje i poznać tam mężczyznę pochodzenia arabskiego, dużo od niej młodszego, z którym wróciła do Polski. Jak ujęła to rozmówczyni programu, lekarka „straciła dla niego głowę".
Zdaniem znajomych to właśnie ta znajomość miała sprawić, że Magdalena H. zaczęła wydawać, jak opisano, nieproporcjonalnie dużo na sprawy niezwiązane z pracą zawodową. Z przekazanych mediom informacji wynika, że konsekwencje finansowe były poważne. Lekarka miała stracić lokal, w którym prowadziła działalność, a następnie była zmuszona sprzedać dom w Rzeszowie.
Trzeba w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że są to nieoficjalne informacje pochodzące od znajomych kobiety, a nie ustalenia prokuratury. Nie wykazano też żadnego związku między tą znajomością a czynami, które zarzuca się patomorfolożce.
Długi i kolejne przeprowadzki
Po sprzedaży domu w Rzeszowie kobieta miała kupić nowe lokum w podrzeszowskim Lutoryżu. Według relacji znajomych jej zobowiązania od 2021 roku miały sięgnąć około 200 tysięcy złotych.
Z przekazanych mediom informacji wynika, że Magdalena H. w ostatnich latach dwukrotnie się przeprowadzała. Po wyprowadzce z Lutoryża ponownie miała zamieszkać w Rzeszowie. Działkę z domem w Lutoryżu, na której później dokonano makabrycznego odkrycia, sprzedała w lutym 2025 roku. To właśnie u nowych właścicieli, podczas prac budowlanych, doszło do ujawnienia szczątków.
Sprawa wciąż się rozwija
Postępowanie w tej sprawie jest w toku, a śledczy nie wykluczają kolejnych ustaleń. Według nieoficjalnych doniesień liczba ujawnionych szczątków rosła w trakcie przeszukań posesji. Prokuratura zachowuje jednak ostrożność w komunikowaniu szczegółów, podkreślając, że część informacji pojawiających się w mediach ma charakter nieoficjalny.
Na ten moment kluczowe pytania, w tym o pełne okoliczności i motywy działania podejrzanej, pozostają przedmiotem prowadzonego śledztwa.