Spektakularna eksplozja w Moskiewskiej Rafinerii Ropy Naftowej, której symbolem stała się wyrzucona wysoko w powietrze pokrywa zbiornika, początkowo przypisywana była ukraińskim dronom. Nowe nagrania z mediów społecznościowych rzucają na sprawę zupełnie inne światło. Według ekspertów zbiornik wysadziła rosyjska rakieta z systemu przeciwlotniczego Pancyr-S1.

W ciągu jednego tygodnia rafineria w moskiewskiej dzielnicy Kapotnia została zaatakowana aż dwukrotnie. Pierwsze uderzenie nastąpiło 16 czerwca, a kolejne w nocy i nad ranem 18 czerwca. To właśnie z drugim atakiem wiąże się scena, która obiegła sieć.

"Latający spodek" nad Moskwą

Symbolem ataku z 18 czerwca stała się pokrywa jednego ze zbiorników, wyrzucona w powietrze na znaczną wysokość. Wraz z towarzyszącą jej chmurą dymu całe zdarzenie przypominało spodek UFO rodem z filmów science fiction. Nagrania natychmiast zaczęły krążyć po mediach społecznościowych.

Początkowo wydawało się oczywiste, że zbiornik eksplodował na skutek bezpośredniego trafienia ukraińskiego drona. Dodatkowe materiały filmowe pokazały jednak coś innego.

Wysadziła go rosyjska rakieta

Według analizy zbiornik został trafiony pociskiem 57E6 z rosyjskiego systemu przeciwlotniczego Pancyr-S1. Innymi słowy, do najbardziej spektakularnej eksplozji doprowadziła nie ukraińska broń, lecz rosyjska obrona powietrzna, która najprawdopodobniej próbowała strącić nadlatujące drony.

Na zjawisko zwrócił uwagę analityk i ekspert do spraw wojskowości Dawid Kamizela, który na platformie X napisał, że to właśnie rakieta Pancyra wysadziła zbiornik w powietrze, dodając, że nie może przestać się z tego śmiać.

Nowoczesny system z serią wpadek

Pancyr-S1 to jeden z nowocześniejszych rosyjskich systemów przeciwlotniczych. Wszedł do służby w latach 90. i obecnie chroni najważniejsze z punktu widzenia Kremla obiekty, w tym rafinerie, centrum Moskwy, a także rezydencję Władimira Putina.

To system obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu. Przystosowany jest do pocisków 57E6 lub 57E6-E o maksymalnym zasięgu 20 kilometrów oraz wyposażony w automatyczne armaty kalibru 30 mm, których zasięg rażenia sięga około 4 kilometrów.

Mimo że to jedna z lepszych rosyjskich konstrukcji tego typu, regularnie zalicza wpadki. Wojna w Ukrainie pokazała, że Pancyr-S1 nie radzi sobie z zachodnimi pociskami manewrującymi Storm Shadow oraz miewa problemy z celami pojawiającymi się w bardzo bliskiej odległości, zwłaszcza gdy atakują w większej liczbie.

Jeśli ustalenia ekspertów się potwierdzą, eksplozja zbiornika w Kapotni będzie kolejnym przypadkiem, w którym rosyjska obrona powietrzna wyrządziła szkody na własnym terenie.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Ordynator miał alarmować Trzaskowskiego o sytuacji w szpitalu prawie rok temu. Dwa miesiące później stracił pracę
Ordynator miał alarmować Trzaskowskiego o sytuacji w szpitalu prawie rok temu. Dwa miesiące później stracił pracę
Dostali donos na chłopca sprzedającego lemoniadę. Strażniczki miejskie wszystko od niego kupiły. Okazało się, że zbierał na książki do szkoły.
Dostali donos na chłopca sprzedającego lemoniadę. Strażniczki miejskie wszystko od niego kupiły. Okazało się, że zbierał na książki do szkoły.