21-letni Australijczyk Vali Graham chciał przesuwać kolejne granice i jednocześnie rozwijać swój profil w mediach społecznościowych. W Blue Mountains zdecydował się na próbę ekstremalnego skoku typu døds z wysokości około 42,5 metra. Telefony i kamery nagrywały go z kilku stron. Graham miał wykonać trzy obroty w powietrzu i ustanowić nieoficjalny rekord freestyle death dive.

Próba zakończyła się jednak fatalnie. Graham źle wszedł do wody i przy ogromnej prędkości uderzył w jej powierzchnię. Doznał złamania kręgosłupa, mostka i czaszki, pęknięcia błony bębenkowej oraz wstrząśnienia mózgu. Po wypadku konieczne były dwie operacje, podczas których lekarze ustabilizowali jego plecy i klatkę piersiową za pomocą prętów i płytek.

Mimo potężnego uderzenia Graham przeżył. Po wydostaniu się z wody trafił do szpitala, a już ze szpitalnego łóżka opublikował nagranie swojej nieudanej próby. Film osiągnął około 15 milionów wyświetleń. Sam Graham przyznał później, że chciał budować w internecie wizerunek człowieka przesuwającego granice możliwości ludzkiego ciała. Po wypadku zaczął jednak otwarcie mówić również o konsekwencjach takich ekstremalnych skoków.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
W sieci pojawiło się nagranie z wesela w Wadowicach. Po bójce i interwencji policji jeden z gości hotelowych zmarł
W sieci pojawiło się nagranie z wesela w Wadowicach. Po bójce i interwencji policji jeden z gości hotelowych zmarł
Prawicowa część polskiego internetu oburzona reklamą Forda. „Gdzie jest krzyż?!”
Prawicowa część polskiego internetu oburzona reklamą Forda. „Gdzie jest krzyż?!”