Pod Radomiem doszło do kolizji z udziałem najsłynniejszego radiowozu w Polsce. Policyjny Ford Mustang GT, ten sam, który wcześniej odebrano pijanemu kierowcy, zderzył się z osobowym volkswagenem i uderzył w ogrodzenie posesji. Sportowe auto zostało poważnie uszkodzone. Nikt nie odniósł obrażeń.
Do zdarzenia doszło w czwartek 9 lipca około godziny 12.30 na ulicy Radomskiej w Milejowicach. Jak podaje Komenda Miejska Policji w Radomiu, radiowozem jechał na interwencję policjant z radomskiej drogówki. Oba pojazdy poruszały się od strony Radomia w kierunku Zakrzewa.

Jak doszło do kolizji
Ze wstępnych ustaleń wynika, że policyjny Mustang wyprzedzał inne pojazdy, mając włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. W tym samym momencie kierująca volkswagenem rozpoczęła manewr skrętu w lewo. Doszło do zderzenia, w wyniku którego radiowóz uderzył w ogrodzenie posesji, a volkswagen wjechał do rowu.
Na miejscu pracowały służby. Policja podkreśla, że nikt z uczestników zdarzenia nie ucierpiał, a funkcjonariusze wciąż ustalają dokładne okoliczności i przebieg kolizji.


Najsłynniejszy radiowóz w kraju
Rozbity Ford Mustang GT to auto, o którym w tym roku było głośno w całej Polsce. To pierwszy w kraju policyjny radiowóz pochodzący z przepadku mienia orzeczonego wobec nietrzeźwego kierowcy. Historia pojazdu sięga kwietnia 2025 roku, gdy w miejscowości Ślubowo w powiecie ciechanowskim funkcjonariusze znaleźli sportowego forda w rowie. Za jego kierownicą siedział 39-letni mieszkaniec Warszawy, u którego badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu.
Po prawomocnym orzeczeniu przepadku auto trafiło na rzecz Skarbu Państwa, a następnie zostało przekazane policji, przystosowane do służby i otrzymało policyjne oznakowanie. Oficjalną prezentację zorganizowano w marcu tego roku w Radomiu. Radiowóz służył przede wszystkim funkcjonariuszom radomskiej drogówki i mazowieckiej grupy SPEED, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych aut w polskiej policji.
Sportowa maszyna w barwach policji
Mustang GT to prawdziwa sportowa maszyna. Pod maską kryje się wolnossący silnik 5.0 V8 o mocy około 450 koni mechanicznych. Auto rozpędza się do setki w mniej niż pięć sekund, a jego prędkość maksymalna sięga blisko 260 km/h. Ze względu na osiągi i charakterystykę jazdy mógł nim jeździć jedynie wąski, przeszkolony zespół funkcjonariuszy.
Co ciekawe, jeszcze w marcu w sieci krążyły plotki o rzekomym rozbiciu tego radiowozu, które policja wtedy stanowczo zdementowała, nazywając je fake newsem. Tym razem uszkodzenia auta są jednak faktem potwierdzonym przez służby.
Co dalej z radiowozem
Zakres uszkodzeń sprawia, że sportowy radiowóz na dłuższy czas wypadnie ze służby, a jego powrót na drogę, o ile w ogóle nastąpi, będzie wymagał poważnej naprawy. Policja prowadzi czynności mające ustalić, kto odpowiada za spowodowanie kolizji. Dalsze informacje mają zostać przekazane po zakończeniu postępowania.