Do groźnego zdarzenia doszło na ulicy Sikorskiego w Tychach, na wysokości Ośrodka Wypoczynkowego Paprocany. Mercedes po zderzeniu z wyjeżdżającą z parkingu Toyotą uderzył w latarnię i zatrzymał się dopiero na przejściu dla pieszych, na którym w tym momencie była między innymi kobieta z wózkiem dziecięcym. Nagranie z miejskiego monitoringu opublikował Urząd Miasta Tychy, a sprawa ma już prawomocny finał w sądzie.
Zderzenie przy Paprocanach
Do zdarzenia doszło w maju. Nagranie opublikował dopiero teraz Wydział Transportu i Zarządzania Ruchem Drogowym Urzędu Miasta Tychy na profilu "Tychy na drodze". Jak przekazał oficer prasowy tyskiej policji mł. asp. Marcin Gącik, 50-letni kierowca Toyoty, wyjeżdżając z parkingu, nie ustąpił pierwszeństwa 22-latkowi jadącemu Mercedesem ulicą Sikorskiego.
Mercedes uderzył w tył SUV-a, odbił się, wpadł na latarnię i stanął na przejściu dla pieszych. Przechodzący pasami ludzie, w tym kobieta prowadząca wózek, w ostatniej chwili odskoczyli na boki. Policja podkreśla, że do kontaktu samochodu z pieszymi nie doszło i nikt nie został ranny.
Policja nie wskazała sprawcy, zdecydował sąd
Funkcjonariusze, z uwagi na okoliczności zdarzenia, odstąpili od wskazania winnego na miejscu. Zabezpieczyli materiał dowodowy i przekazali sprawę do Sądu Rejonowego w Tychach.
Jak poinformowała TVN24 prezes sądu, sędzia Agata Wala-Rogowska, orzeczenie zapadło 28 lipca 2026 roku. Sąd wydał wyrok nakazowy, uznał za winnego kierowcę Toyoty i wymierzył mu grzywnę w wysokości 1000 złotych. Wyrok uprawomocnił się 18 sierpnia. W postępowaniu nie powołano biegłego, co oznacza, że prędkość Mercedesa nie była przedmiotem ekspertyzy.
Nagranie wraca po tragedii w Krakowie
Materiał z Tychów zaczął krążyć w sieci kilka dni po wypadku w Krakowie, w którym pod kołami rozpędzonego Volkswagena zginęło młode małżeństwo, a ich ośmiomiesięczny syn trafił do szpitala. W komentarzach internauci zwracają uwagę nie tylko na wymuszenie pierwszeństwa przez kierowcę Toyoty, ale też na prędkość, z jaką Mercedes miał zbliżać się do przejścia. Te wyliczenia pozostają jednak nieoficjalne, a sąd tej kwestii nie badał.
Sprawa z Tychów zakończyła się mandatową grzywną i bez ofiar. Nagranie pokazuje jednak, jak niewiele brakowało, by finał był zupełnie inny.
Źródło: Tychy na drodze facebook