Ogłoszenie wyroku w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej nie ograniczyło się do odczytania wymiaru kary. Sędzia Maciej Mitera w ustnym uzasadnieniu rozliczył Łukasza Żaka z każdego elementu tamtej nocy, z całej jego wcześniejszej drogi i z zachowania na sali rozpraw. „Może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności" - powiedział skazanemu na 20 lat więzienia 29-latkowi.

Sędzia nie krył, co myśli o zachowaniu sprawcy. „Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona do prędkości 200 km/h. To jest mały czołg. Nikt by nie miał szans z tym Arteonem" - mówił. Dodał, że Żak zrobił to z premedytacją, i zapytał wprost: „Nagrywanie tutaj... chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. I tak się skończyło".

„Interesowało pana wszystko, koszulki Louis Vuitton, Balenciagi"

W uzasadnieniu padły też słowa o tym, czym Żak żył przez cały proces. „Interesowało pana wszystko, koszulki Louis Vuitton, Balenciagi. Na tę karę pracował pan całe życie. Testował pan moją cierpliwość wielokrotnie" - wyliczał sędzia.

Wprost odniósł się do postawy oskarżonego na sali rozpraw: „Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu. Wszystko pana interesowało, te koszulki Vuittony, Balenciagi, ale nawet nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji". Dołożył do tego uwagę, która zabrzmiała jak podsumowanie całej sprawy: „Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby". Zaznaczył przy tym, że wyrok uważa za sprawiedliwy i podkreślił: „to nie jest wina mediów, naprawdę".

„Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem"

Sędzia wprost wyjaśnił, dlaczego kara jest tak wysoka. „Nie chcę już, żeby były już Julie, Jakuby, Pauliny, Anie, Kasie na drodze. I uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan" - ocenił. I dodał raz jeszcze: „Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem".

Odniósł się także do linii obrony, która przekonywała, że doszło do błędu. „Błąd to mylne wyobrażenie o istniejącym stanie rzeczy. Czy pan Łukasz Żak miał mylne wyobrażenie?" - pytał. Zaznaczył, że sam wypadek z woli ustawodawcy jest występkiem nieumyślnym, ale naruszenie reguł ruchu drogowego było w tym przypadku umyślne.

Przyznał też, że nikt nie dojdzie do tego, co było w głowie oskarżonego, i zapewnił, że bazował wyłącznie na faktach. Kara, jak tłumaczył, uwzględnia motywację, pobudki, natężenie złej woli, stopień winy i społeczną szkodliwość czynów. „I to jest po prostu wypadkowa. Tak mi wyszło" - powiedział.

20 lat, dożywotni zakaz i pieniądze dla rodziny

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał Łukasza Żaka za winnego i wymierzył karę łączną 20 lat pozbawienia wolności, czyli maksimum, jakiego domagała się prokuratura. Sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i zdecydował, że o przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 15 latach.

Żak ma zapłacić po 300 tysięcy złotych na rzecz każdego z dzieci ofiary wypadku oraz 150 tysięcy złotych swojej byłej dziewczynie, poszkodowanej w zderzeniu. Do tego dochodzi 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Odpowiadał między innymi za spowodowanie wypadku, kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, przekroczenie prędkości i niedostosowanie jej do warunków na drodze, a także za kierowanie autem przy aktywnym zakazie prowadzenia pojazdów. Przyznał się do dwóch zarzutów: kierowania Volkswagenem i przekroczenia prędkości.

Koledzy też usłyszeli wyroki

Skazani zostali również współoskarżeni, którzy pomagali Żakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie udzielili pomocy na miejscu wypadku. Otrzymali wyroki od 2 do 5 lat więzienia i muszą zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary.

Kacper K., właściciel wypożyczalni aut, z której pochodziły pojazdy, odpowiadał za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo i nieudzielenie pomocy ofiarom. Dostał łącznie 5 lat więzienia i 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Mikołaj O. i Damian J., oskarżeni o poplecznictwo i nieudzielenie pomocy, usłyszeli po 4 lata więzienia. Aleksander G. i Maciej O., oskarżeni o poplecznictwo, dostali po 2 lata.

Osiem kieliszków wódki i 226 km/h

Do wypadku doszło 15 września 2024 roku około godziny 1.30 na Trasie Łazienkowskiej, na wysokości przystanku „Torwar". Volkswagen Arteon prowadzony przez Żaka uderzył w tył Forda Focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Zginął 37-letni pasażer, ojciec dwójki dzieci. Do szpitala w ciężkim stanie trafiły trzy osoby z tego auta: 37-letnia żona zmarłego i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Hospitalizowana została też Paulina K., jadąca Volkswagenem.

Biegli ustalili, że auto pędziło 226 km/h przy ograniczeniu do 80 km/h. Żak miał wtedy ponad promil alkoholu we krwi i trzymał w ręku telefon, którym nagrywał jazdę. Sędzia w uzasadnieniu wskazał, że pił w lokalu Ćma, a potem z pełną premedytacją wsiadł za kierownicę. Z nagrań monitoringu wynikało, że na pół godziny przed wypadkiem wypił osiem kieliszków wódki w około 40 minut.

Po zderzeniu nie udzielił pomocy poszkodowanym. Na miejsce dojechali jego znajomi, którzy pomogli mu uciec. Został zatrzymany w niemieckiej Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Lata, które złożyły się na ten wyrok

Słowa sędziego o pracy na tę karę całe życie mają konkretne pokrycie. Żak był wcześniej wielokrotnie karany: za przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości i wielokrotnie za naruszanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. W chwili wypadku miał aktywne zakazy sądowe.

Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka podczas mowy końcowej zaznaczyła, że nie znalazła w przypadku oskarżonego żadnych okoliczności łagodzących. Na początku procesu sąd zgodził się na publikację wizerunku i danych osobowych Żaka, powołując się na ważny interes społeczny.

Co dalej

Wyrok nie jest prawomocny. Obrona Łukasza Żaka już zapowiedziała apelację. Niezależnie od tej sprawy Żak wkrótce ponownie zasiądzie na ławie oskarżonych: w kwietniu 2026 roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ akt oskarżenia dotyczący przestępstw narkotykowych, w sprawie, w której zabezpieczono ponad 250 kilogramów różnego rodzaju narkotyków. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Tragiczny wypadek na S6. Nie żyje sześcioletnie dziecko
Tragiczny wypadek na S6. Nie żyje sześcioletnie dziecko
„Skończyła się farsa, Donek na Marsa”. Dziennikarze TV Republika w skafandrach z Temu wystrzelili Tuska w kosmos
„Skończyła się farsa, Donek na Marsa”. Dziennikarze TV Republika w skafandrach z Temu wystrzelili Tuska w kosmos