Są sposoby na uniknięcie opłaty za nadbagaż mniej i bardziej pomysłowe. Ten należy do tych najbardziej radykalnych. Na lotnisku pewien pasażer, którego walizka nie chciała zmieścić się w mierniku bagażu podręcznego, po prostu wyłamał z niej kółka. I to przy głośnym dopingu rozbawionego tłumu.
W sieci pojawiło się nagranie, które szybko przyciągnęło uwagę. Widać na nim starszego mężczyznę stojącego przy metalowym koszu do sprawdzania wymiarów bagażu podręcznego linii Ryanair. Jego czarna, sztywna walizka okazała się minimalnie za duża. Problem był drobny, ale kłopotliwy - do konstrukcji nie pozwalały jej wsunąć się wystające kółka.
Zamiast dopłaty, demontaż
Zamiast pogodzić się z wysoką opłatą przy bramce, pasażer wybrał rozwiązanie siłowe. Z pomocą ruszył mu młodszy podróżny i we dwóch zaczęli po prostu wyrywać kółka z obudowy walizki.
Cała scena rozegrała się na oczach innych oczekujących na lot. Zgromadzeni wokół pasażerowie nie tylko przyglądali się akcji, ale wręcz ją dopingowali. Przy każdym udanym wyłamaniu kolejnego elementu tłum reagował głośnymi okrzykami.
Walizka w końcu zmieściła się w limicie
Po dłuższej chwili szarpania się z twardym plastikiem kółka zostały całkowicie usunięte. Właściciel bagażu ponownie podszedł do stanowiska pomiarowego, żeby sprawdzić efekt. Tym razem zmodyfikowana na szybko walizka bez problemu wsunęła się w wyznaczony wymiar.
Wokół stanowiska zapanowała prawdziwa wrzawa. Świadkowie krzyczeli z radości, śmiali się i bili brawo, a obaj mężczyźni uścisnęli sobie dłonie i przybili "piątkę", świętując swój nietypowy sukces.
Cel osiągnięty, walizka do wyrzucenia
Bilans całej akcji jest dość absurdalny. Walizka bezpowrotnie straciła swoją podstawową funkcję, bo bez kółek trudno nazwać ją jeszcze walizką na kółkach. Pasażer osiągnął jednak to, o co mu chodziło - uniknął dopłaty za nadbagaż i wsiadł na pokład bez dodatkowego rachunku.
Nagranie stało się kolejnym przykładem tego, jak restrykcyjne limity bagażu podręcznego potrafią popchnąć podróżnych do naprawdę nieoczywistych rozwiązań.