Mieszkańcy okolic Moskwy publikują w sieci zdjęcia i nagrania, na których po deszczu widać czarną, oleistą powłokę pokrywającą samochody i ulice. W powietrzu wyczuwalny jest silny zapach spalenizny. Zjawisko pojawiło się po ukraińskim ataku na moskiewską rafinerię ropy naftowej. Rosyjskie służby zapewniają, że normy zanieczyszczeń nie zostały przekroczone, ale to, co pokazują nagrania, mówi co innego.
Czarny osad po deszczu
Niepokojące doniesienia napłynęły z miejscowości położonych na wschód i południowy wschód od Moskwy, między innymi z Żeleznodorożnego i Lubieriec. Mieszkańcy zaczęli publikować w mediach społecznościowych zdjęcia czarnej powłoki, która osadziła się po opadach. Relacjonowali też silny, wyczuwalny w okolicy zapach spalenizny.
W tym samym czasie nad miastem unosiły się wielkie słupy czarnego dymu - efekt pożaru kluczowego obiektu paliwowego.
"Deszcz spadł. Czarny po prostu"
— Centrum Europy (dawniej Biełsat PL) (@CentrumEuropy) June 18, 2026
Ministerstwo Ekologii Obwodu Moskiewskiego ogłosiło, że stacje monitorujące jakość powietrza pobierają obecnie próbki online dla ośmiu parametrów.
💬- Nie odnotowano przekroczeń dopuszczalnych stężeń - stwierdził rosyjski urząd. - W regionie… pic.twitter.com/UbK150lXzL
Stanowisko rosyjskich służb
Władze regionalne próbują studzić emocje. Ministerstwo Ekologii obwodu moskiewskiego ogłosiło, że stacje monitorujące jakość powietrza prowadzą bieżące pomiary ośmiu parametrów. Według urzędu nie odnotowano przekroczeń dopuszczalnych stężeń.
Rosjanie zaprzeczają, jakoby w regionie wystąpił "olejowy deszcz". Ministerstwo przekonuje, że w Bałaszysze mieszkańcy zauważyli jedynie osadzanie się produktów spalania w postaci sadzy - podobnej do tej, która powstaje w piecu lub ognisku. Mieszkańcom zalecono ograniczenie czasu spędzanego na świeżym powietrzu.
Co innego wynika jednak z nagrań, które publikują sami moskwiczanie. Według ich relacji z nieba spadały czarne krople, a osad był wyraźnie oleisty.
Skutki ataku na rafinerię
Czarny deszcz to następstwo ukraińskiego uderzenia w moskiewską rafinerię ropy naftowej, położoną zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla. Prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał atak "sprawiedliwą odpowiedzią", nawiązując do wcześniejszych zapowiedzi kontrataków na rosyjską infrastrukturę.
Niezależni meteorolodzy prognozują, że opady z domieszką produktów spalania mogą utrzymywać się na wschód od Moskwy nawet przez kolejną dobę.
Znamy to już z Tuapse
To nie pierwszy raz, gdy w Rosji po ataku na rafinerię pojawia się "czarny deszcz". Wcześniej, na znacznie większą skalę, podobny scenariusz rozegrał się w Tuapse nad Morzem Czarnym. Tam jednak stężenia szkodliwych substancji, w tym benzenu i sadzy, kilkukrotnie przekroczyły normy, a mieszkańcy skarżyli się na bóle głowy, nudności i problemy z oddychaniem. Władze również początkowo bagatelizowały zagrożenie.
Wiarygodność oficjalnych zapewnień rosyjskich służb pozostaje więc otwartym pytaniem, a mieszkańcy okolic Moskwy na własną rękę dokumentują to, co widzą za oknem.