W poniedziałek w Starej Białowieży mężczyzna podszedł do żubra na kilka metrów i wszedł w strefę bezpieczeństwa zwierzęcia. Byk uderzył go i przewrócił na ziemię, a potem przez dłuższą chwilę stał tuż obok leżącego człowieka. Świadkowie zdarzenia, Grzegorz Ryński z żoną, nagrali całą sytuację i to oni doprowadzili do jej zakończenia.
Kilka minut na ziemi obok byka
Gdy mężczyzna leżał już na trawie, obserwujący z pobocza krzyczeli do niego, żeby się nie ruszał. Żubr wciąż był bardzo blisko, a każdy gwałtowny ruch groził kolejną reakcją zwierzęcia. Krzyki miały odstraszyć byka, ale nie przyniosły skutku.
Rozwiązanie znalazł Ryński, który podjechał samochodem, żeby odciągnąć uwagę żubra. Zwierzę odeszło i dopiero wtedy poszkodowany mógł wstać. Utykał, ale o własnych siłach dotarł do auta. Poważniejszych obrażeń nie odniósł.
Fotograf opublikował materiał na grupie "Magia Podlasia" z jednoznacznym komentarzem: żubr nie jest maskotką ani atrakcją do zdjęć, to dzikie zwierzę ważące nawet kilkaset kilogramów, a jedna nieprzemyślana decyzja może skończyć się tragedią. Zalecił zachowanie minimum 50 metrów dystansu.
Park narodowy: to nie był atak
Białowieski Park Narodowy zareagował we wtorek i od razu podważył słowo, którym większość mediów opisała zdarzenie. Zdaniem parku nie była to napaść żubra, tylko obrona przed natrętnym człowiekiem.
BPN przypomniał zasady obowiązujące przy każdym spotkaniu z tymi zwierzętami: minimum 50 metrów odległości, żadnego podchodzenia, żadnych prób fotografowania z bliska i żadnego wabienia jedzeniem.
To rozróżnienie nie jest kosmetyczne. Od tego, czy zdarzenie zostanie uznane za agresję zwierzęcia, czy za jego reakcję obronną, zależy późniejsze podejście do konkretnego osobnika i do całej populacji.
"Za ludzką bezmyślność często płaci zwierzę"
Prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, który od lat zajmuje się żubrami, nazwał zdarzenie kolejnym przykładem skrajnej ludzkiej nieodpowiedzialności. Zwrócił uwagę, że sam regularnie obserwuje turystów podchodzących zbyt blisko, a próby ostrzegania są zwykle ignorowane. Później mówi się o agresywnych żubrach.
Naukowiec wskazał też, że nagranie pokazuje dwie rzeczy naraz: ludzką głupotę oraz cierpliwość i spokój zwierzęcia. Dla żubra zbliżający się człowiek jest zagrożeniem, a jego obroną jest atak, który najczęściej kończy się samym postraszeniem.
Kowalczyk dodał okoliczność, która ma znaczenie akurat teraz. Trwa ruja żubrów, więc samce są pobudzone i turyści powinni w tym okresie zachować szczególną ostrożność.
Największa populacja w kraju
Puszcza Białowieska ma najliczniejsze w Polsce stado wolnościowe. Podczas zimowej inwentaryzacji Białowieskiego Parku Narodowego, według stanu na koniec 2025 roku, w polskiej części puszczy i na terenach przyległych naliczono 1176 żubrów żyjących na wolności.
To oznacza, że spotkanie z żubrem podczas wakacyjnego wyjazdu w te okolice nie jest wydarzeniem wyjątkowym. Wyjątkowe jest natomiast to, co zrobił poszkodowany mężczyzna, i tylko dzięki reakcji świadków skończyło się na kulejącym powrocie do samochodu.