Pasażerowie lotu z greckiej wyspy Skiatos do Neapolu usłyszeli tuż przed startem, że samolot jest za ciężki, by bezpiecznie wystartować z krótkiego pasa. Kapitan wszedł do kabiny i ogłosił, że część bagaży zostanie na ziemi i doleci innym samolotem. Gdy zaczęły się protesty, uciął dyskusję jednym zdaniem. Nagranie z pokładu obiegło włoskie media.

Problem z osiągami

Na pokładzie Airbusa A320 było 186 osób, wszystkie miejsca zajęte. Załoga po przeliczeniu parametrów startu stwierdziła, że przy panującym wietrze i długości pasa samolot nie zmieści się w wymaganych marginesach bezpieczeństwa. Linia lotnicza poleciła kapitanowi zmniejszyć masę przed startem.

Kapitan wyjaśnił pasażerom, że ma do wyboru wysadzić część osób albo zostawić część bagaży. Poprosił linię o zgodę na zabranie wszystkich pasażerów i uznał pozostawienie walizek za mniejsze zło. Bagaże miały dolecieć do Neapolu kolejnym samolotem.

Protesty i brawa

Decyzja nie spodobała się części podróżnych. Jedni mówili o overbookingu, inni zarzucali załodze, że załadowała za dużo. Po kolejnym tłumaczeniu, że warunki pogodowe są nieprzewidywalne, kapitan zakończył dyskusję: „Ja jestem kapitanem tego samolotu, ja decyduję". Część pasażerów odpowiedziała brawami. Wszyscy polecieli, część walizek została na wyspie.

Jeden z najkrótszych pasów w Europie

Lotnisko na Skiatos ma pas o długości 1628 metrów, o kilometr krótszy niż w Neapolu. Rzym Fiumicino ma 4 kilometry, Mediolan Malpensa blisko 4 kilometry. Przed każdym startem załoga liczy osiągi z uwzględnieniem masy, temperatury, długości i stanu pasa oraz kierunku i siły wiatru. Jeśli marginesy są za małe, trzeba zmniejszyć masę: paliwem, jeśli warunki na to pozwalają, albo ładunkiem.

Skiatos jest znane wśród miłośników lotnictwa, bo samoloty lądują tam kilkanaście metrów nad głowami turystów stojących przy końcu pasa.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wpadł na kradzieży kabli i próbował się wykupić. Zaoferował policjantom 4 tysiące, żeby go puścili
Wpadł na kradzieży kabli i próbował się wykupić. Zaoferował policjantom 4 tysiące, żeby go puścili
Żądała 2 tys. zł od fundacji za zdjęcie Litewki. Autorka tłumaczy się i mówi o groźbach
Żądała 2 tys. zł od fundacji za zdjęcie Litewki. Autorka tłumaczy się i mówi o groźbach