Policjanci z Sulęcina zatrzymali 28-latka podejrzanego o kradzież kabli telekomunikacyjnych. Na jego posesji znaleźli około 240 metrów przewodów i narzędzia do ich cięcia oraz opalania. Kiedy mężczyzna zrozumiał, że nie wykręci się z zatrzymania, zaproponował funkcjonariuszom cztery tysiące złotych za odstąpienie od czynności. Zamiast jednego zarzutu ma teraz dwa.
Ślady w lesie zaprowadziły prosto na posesję
Do zatrzymania doszło w nocy 20 sierpnia podczas patrolu okolicznych lasów w powiecie sulęcińskim. Uwagę policjantów zwróciły głębokie bruzdy na mokrej ziemi leśnego duktu. Według policji zostawiły je kable ciągnięte za samochodem. Funkcjonariusze poszli tym śladem i trafili na posesję 28-letniego mieszkańca powiatu.
Na miejscu ujawnili około 240 metrów kabli telekomunikacyjnych oraz sprzęt służący do ich cięcia i opalania.
Cztery tysiące za puszczenie wolno
Gdy mężczyzna zorientował się, że zatrzymanie jest nieuniknione, miał zaoferować interweniującym policjantom cztery tysiące złotych w zamian za odstąpienie od dalszych czynności. Funkcjonariusze odmówili, a próbę wręczenia korzyści majątkowej dopisali do sprawy.
Dwa zarzuty zamiast jednego
28-latek usłyszał zarzuty kradzieży elementów infrastruktury telekomunikacyjnej oraz próby przekupstwa funkcjonariuszy publicznych. Za samo przestępstwo korupcyjne grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.




Fot. KPP Sulęcin