Czy słowa mogą zmienić to, co dzieje się ze zwykłym ryżem zalanym wodą? Justyna Steczkowska w jednym z wywiadów opowiedziała o eksperymencie, który od lat krąży po internecie i wciąż dzieli internautów. Wokalistka tłumaczy, że codzienne komunikaty i emocje wpływają na otaczającą nas materię, a dowodem ma być ugotowany ryż zalany wodą. Najbardziej zaskakuje to, co według niej dzieje się z porcją traktowaną obojętnie.
Eksperyment, o którym mówi Steczkowska, jest prosty do powtórzenia w domu. Wystarczy ugotować ryż, zalać go wodą i podzielić na trzy równe porcje. Reszta polega na codziennym mówieniu do każdej z nich na głos, za każdym razem w zupełnie inny sposób.
Na czym polega eksperyment
Według wokalistki kluczowe są trzy różne postawy. Do pierwszej porcji mówi się rzeczy negatywne, pełne złości i niechęci. Druga traktowana jest neutralnie, obojętnie, bez żadnych emocji. Trzeciej codziennie powtarza się, że się ją kocha.
I tu pada najciekawsza teza Steczkowskiej. Ryż, do którego mówiono źle, ma z czasem sczernieć. Co jednak zaskakujące, ten traktowany obojętnie również ma poczernieć i się zepsuć, dokładnie tak jak ten obrzucany negatywnymi słowami. Jedynie trzecia porcja, ta obdarzana miłością, ma według niej nawet nie zmienić koloru. Morał jest więc mocniejszy niż w klasycznej wersji tego doświadczenia, bo wynika z niego, że obojętność niszczy równie skutecznie co otwarta wrogość.
Skąd się wziął ten pomysł
Eksperyment z ryżem nie jest pomysłem Steczkowskiej. Spopularyzował go japoński autor Masaru Emoto, znany przede wszystkim z twierdzeń o wpływie słów i emocji na strukturę zamarzającej wody. Emoto przekonywał, że woda, do której kierowano dobre komunikaty, tworzy piękne, symetryczne kryształki, a ta traktowana negatywnie, formy nieregularne i brzydkie.
Wersja z ryżem jest domową, łatwiejszą odmianą tego doświadczenia, bo nie wymaga mikroskopu ani aparatu. Od lat powtarzają ją internauci, blogerzy, a nawet całe klasy szkolne, publikując zdjęcia i nagrania z efektami. Najczęściej spotyka się wariant z dwiema porcjami, ale to właśnie dorzucenie trzeciej, „obojętnej", nadaje całości wyrazistszy morał.
Co na to nauka
Tu zaczynają się schody. Twierdzenia Emoto nigdy nie zostały potwierdzone w rzetelnych, kontrolowanych badaniach i w środowisku naukowym funkcjonują jako przykład pseudonauki. Problem z domową wersją polega na tym, że niemal nigdy nie jest przeprowadzana w warunkach, które cokolwiek by dowodziły.
To, czy ryż sczernieje i się zepsuje, czy pozostanie jasny, zależy od czynników całkowicie przyziemnych: od ilości bakterii i zarodników, które trafiły do naczynia, od jego czystości, temperatury, dostępu powietrza, światła i wilgoci. Wystarczy minimalna różnica w warunkach, w jakich stoją poszczególne porcje, żeby jedna zachowywała się zupełnie inaczej niż druga. Co istotne, osoba przeprowadzająca próbę z góry wie, która porcja jest „kochana", a która nie, więc łatwo o nieświadome dopasowanie warunków lub interpretacji do oczekiwań.
Dlaczego ludzie wciąż to robią
Mimo braku naukowych podstaw eksperyment ma w sobie coś, co przyciąga. Dla części osób to po prostu efektowna ciekawostka, dla innych punkt wyjścia do rozmowy o tym, jak słowa i nastawienie wpływają na nasze samopoczucie i relacje. W wersji opowiadanej przez Steczkowską najmocniej wybrzmiewa myśl, że obojętność potrafi ranić tak samo jak otwarta złość, i akurat ten morał, niezależnie od tego, co dzieje się z ryżem, trudno podważyć.
Wypowiedź wokalistki wpisuje się w długą tradycję podobnych domowych prób. Dla jej fanów to kolejny dowód na duchowe podejście Steczkowskiej do świata, dla sceptyków przykład tego, jak chętnie powielamy efektowne, ale niesprawdzone historie. Jedno jest pewne, temat znów wrócił i znów dzieli komentujących na dwa obozy.