Na okupowanym Krymie znów zabrakło paliwa, a tym razem ograniczenia są jeszcze ostrzejsze niż dotychczas. Od niedzielnego poranka wstrzymano tam sprzedaż benzyny zarówno osobom prywatnym, jak i firmom. Decyzję ogłosił narzucony przez Moskwę szef administracji półwyspu Siergiej Aksjonow, tłumacząc, że paliwo trafi wyłącznie do instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo i funkcjonowanie regionu. To bezpośredni skutek nasilających się ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę paliwową.
Bezpośrednim powodem najnowszych ograniczeń był atak przeprowadzony w nocy z soboty na niedzielę. Ukraińskie drony uderzyły między innymi w terminal naftowy w Kerczu, jednym z kluczowych punktów logistycznych na półwyspie. Według lokalnych relacji nad okolicą portu unosił się gęsty dym, a wybuchy słychać było w całym mieście.
Co dokładnie zmieniono
Aksjonow przekazał, że sprzedaż paliwa osobom prywatnym i przedsiębiorstwom została wstrzymana do odwołania. Ograniczenie objęło wszystkie formy zakupu, zarówno transakcje gotówkowe, jak i wcześniej wprowadzone vouchery, które do tej pory pozwalały mieszkańcom na ograniczone tankowanie. Według władz okupacyjnych dostępne zapasy mają być kierowane wyłącznie do instytucji rządowych, służb ratunkowych, organów porządkowych oraz transportu publicznego.
To zaostrzenie i tak już dotkliwych restrykcji. Na początku czerwca na Krymie wprowadzono system talonów i limit 20 litrów benzyny na osobę, a sprzedaż na stacjach była ściśle monitorowana - funkcjonariusze mieli rejestrować tablice rejestracyjne pojazdów, by nikt nie tankował ponad wyznaczoną normę.
Most Krymski znów zablokowany
W wyniku nocnych ataków wstrzymano także ruch na moście Krymskim, kluczowej przeprawie łączącej Rosję z anektowanym półwyspem. Informację przekazał osadzony przez Moskwę gubernator Sewastopola Michaił Razwożajew, który zaapelował do mieszkańców o zachowanie spokoju i stosowanie się do poleceń służb.
Most ten od dawna jest jednym z głównych celów strony ukraińskiej, ponieważ stanowi strategiczne ogniwo zaopatrzeniowe dla rosyjskich sił na południu. Każde jego zamknięcie, choćby tymczasowe, dodatkowo komplikuje i tak napiętą sytuację z dostawami.
Skąd biorą się problemy z paliwem
Kryzys paliwowy na Krymie nie pojawił się z dnia na dzień. To efekt trwającej od tygodni ukraińskiej kampanii wymierzonej w rosyjską logistykę paliwową, obejmującej terminale naftowe, rafinerie, szlaki transportowe i przeprawy promowe przez Cieśninę Kerczeńską. Półwysep jest niemal całkowicie zależny od zaopatrzenia z zewnątrz, więc uderzenia w te punkty bardzo szybko przekładają się na braki na stacjach.
Strona ukraińska wprost wskazuje, że celem jest odcięcie rosyjskich sił od zaopatrzenia. Prezydent Wołodymyr Zełenski informował o atakach na obiekty logistyczne i wojskowe, w tym na stacje radarowe oraz systemy obrony powietrznej. Skala problemu jest na tyle duża, że niedobory paliwa odczuwają już nie tylko mieszkańcy Krymu, ale też inne okupowane i przygraniczne regiony, gdzie również wprowadzono limity tankowania.
Co dalej
Władze okupacyjne zapowiadają, że ograniczenia mają charakter tymczasowy i potrwają kilka dni, choć nie podają konkretnej daty ich zniesienia. W praktyce jednak kolejne ataki sprawiają, że sytuacja wciąż się zmienia, a restrykcje są raczej zaostrzane niż łagodzone. Dopóki ukraińskie uderzenia w infrastrukturę paliwową będą się powtarzać, normalizacja dostaw na półwyspie pozostaje niepewna.