W Stanach Zjednoczonych trwa szaleństwo, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Klienci sieci sklepów Trader Joe's koczują pod placówkami po kilka godzin przed otwarciem, a czasem od poprzedniego wieczoru, byle tylko zdobyć nową, niewielką płócienną torbę w pasy. Jej cena to zaledwie 2,99 dolara, czyli równowartość około jedenastu złotych. Problem w tym, że chętnych są tysiące, towar znika w kilkadziesiąt minut, a w internecie te same torby potrafią kosztować nawet kilka tysięcy dolarów.

Najnowsza odsłona tej gorączki ruszyła 17 czerwca, gdy do sklepów trafiła letnia kolekcja mini-toreb w czterech pastelowych kolorach: miętowym, różowym, błękitnym i beżowym. Scenerię przed sklepami trudno było pomylić ze zwykłymi zakupami spożywczymi. W New Jersey klienci zaczęli ustawiać się w kolejce około wpół do ósmej rano. W jednym z punktów w Las Vegas przed ósmą rano naliczono ponad 475 osób czekających na otwarcie.

Mała torba, wielkie emocje

Sama torba nie jest niczym nadzwyczajnym. Mierzy około 33 na 28 centymetrów, jest uszyta z bawełnianego płótna i ma boczne kieszenie. Jest na tyle mała, że na większe zakupy zupełnie się nie nadaje, ale to akurat nikomu nie przeszkadza, bo dla wielu kupujących liczy się nie funkcja, lecz sam fakt posiadania.

W sklepach po otwarciu rozgrywały się sceny jak przy premierze wyczekiwanego sprzętu. Nagrania z mediów społecznościowych pokazują tłumy zbite wokół stoisk, sięgające po torby, zanim te zdążą się skończyć. Część placówek wyprzedała cały zapas w kilkadziesiąt minut. Wcześniejsze edycje schodziły w niektórych sklepach w 40 czy 53 minuty od otwarcia.

Skąd ten szał

Cały fenomen zaczął się na początku 2024 roku, gdy Trader Joe's wypuścił pierwsze mini-torby w podstawowych kolorach. Sprzedały się błyskawicznie, a temat eksplodował na TikToku i Instagramie, gdzie influencerzy i klienci prześcigali się w pokazywaniu zdobyczy oraz w dzieleniu się sposobami na upolowanie kolejnych. Od tamtej pory sieć regularnie wprowadza sezonowe wersje, między innymi te z motywami na Halloween, a każda kolejna premiera przebiega według tego samego scenariusza: ograniczony zapas, szybka wyprzedaż i natychmiastowa fala ofert na portalach z używanymi rzeczami.

Kluczem jest tu sztucznie ograniczona dostępność. Torby są wypuszczane w limitowanych seriach i szybko znikają, co tylko podbija ich pożądanie. To klasyczny mechanizm psychologiczny, w którym przedmiot trudno dostępny wydaje się cenniejszy, niż jest w rzeczywistości.

Status zamiast siatki na zakupy

Co ciekawe, część popularności tych toreb bierze się spoza Stanów Zjednoczonych. Sieć Trader Joe's działa wyłącznie na rynku amerykańskim, więc w krajach, gdzie nie ma jej sklepów, taka torba bywa traktowana niemal jak symbol statusu, dowód na to, że ktoś był w USA albo zna kogoś, kto stamtąd ją przywiózł. Szczególnie chętnie kupowane są w Azji.

To właśnie napędza handel wtórny. Na portalach takich jak eBay czy Depop torby wystawiane są od kilkudziesięciu dolarów wzwyż. Pojawiały się też oferty opiewające na kilka, a nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów, choć w przypadku tych najbardziej zawrotnych kwot chodzi raczej o zawyżone ceny wywoławcze niż realne transakcje. Wielu stojących w kolejkach przyznaje wprost, że torby kupują nie dla siebie, lecz właśnie z myślą o dalszej odsprzedaży.

Limity i podróbki

Skala zainteresowania zmusiła sieć do wprowadzenia ograniczeń. W wielu sklepach obowiązuje limit czterech toreb na klienta, co ma ukrócić masowe wykupywanie towaru przez handlarzy i dać szansę większej liczbie kupujących. Mimo to wiele osób i tak wychodzi z pustymi rękami.

Firma musiała też zareagować na zalew podróbek pojawiających się w internecie. Jak przekazała, skierowała sprawy do sądu, by chronić klientów przed kupowaniem falsyfikatów sprzedawanych jako oryginał. Sieć nie zdradza, kiedy i czy planuje kolejne dostawy, a dostępność wciąż zależy od konkretnego sklepu. Jedno jest pewne: dopóki torby będą znikać w kilkadziesiąt minut, kolejki przed otwarciem szybko nie znikną.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Tragedia w luksusowym kurorcie na Dominikanie. Ogromny pożar, nie żyje turystka
Tragedia w luksusowym kurorcie na Dominikanie. Ogromny pożar, nie żyje turystka
Niedźwiedź w centrum Przemyśla. Pełna mobilizacja służb, w sieci pojawiły się nagrania
Niedźwiedź w centrum Przemyśla. Pełna mobilizacja służb, w sieci pojawiły się nagrania