Youtuber, który zbudował markę na obiecywaniu widzom całkowicie niezależnych recenzji, sam wywlekł na światło dzienne wyjątek od tej reguły. Książulo przyznał się do jednej płatnej współpracy sprzed lat i od razu ujawnił, ile za nią zainkasował.
Książulo zbudował rozpoznawalność na testowaniu lokali gastronomicznych, a ostatnio także hoteli. Fundamentem jego formatu jest deklaracja, że nie współpracuje z miejscami, które recenzuje, a jego oceny pozostają w pełni niezależne. To właśnie ta obietnica sprawiła, że jego opinie zaczęły realnie wpływać na losy testowanych biznesów.
Okazało się jednak, że w jego karierze był jeden wyjątek. I to sam youtuber postanowił o nim opowiedzieć, zanim zrobiłby to ktoś inny.
"Sprzedałem się"
Na instagramowym profilu Książula pojawiło się nagranie opisane krótko: "sprzedałem się". W materiale youtuber wrócił do 2023 roku i przyznał, że wziął wtedy pieniądze za rolkę reklamową dla jednej z sieci fast food.
Jak sam stwierdził, sprawa "gryzie go" po czasie. Podkreślił, że były to raczej początki kanału Książulo, a kwota, choć z dzisiejszej perspektywy nieduża, wtedy wyglądała zupełnie inaczej. To właśnie dlatego się skusił.
Kwota, o której zwykle się milczy
Youtuber nie poprzestał na ogólnikach. Ujawnił, że za tamtą rolkę dostał między 5 a 15 tysięcy złotych. Zaznaczył przy tym, że umowa jest już dawno nieważna.
W polskim influencer marketingu ujawnianie stawek za współprace to rzadkość. Twórcy zazwyczaj albo milczą na temat kwot, albo zasłaniają się klauzulami poufności. Podanie widełek, nawet szerokich, wyłamuje się z tej praktyki.
O jaką markę chodziło
Książulo nie poprzestał na ogólnikowym "sieć fast food". W nagraniu ujawnił, że pieniądze wziął za materiał związany z otwarciem pierwszej w Polsce restauracji sieci Popeyes.
Amerykańska marka, znana z panierowanego kurczaka w nowoorleańskim stylu, weszła na polski rynek właśnie w 2023 roku, a jej debiut był jednym z głośniejszych gastronomicznych wydarzeń tamtego sezonu. Przed lokalem ustawiały się wielogodzinne kolejki, a sieć postawiła na szeroko zakrojoną kampanię z udziałem twórców internetowych.
Linia obrony: znał produkt, który reklamował
Książulo dodał istotne zastrzeżenie do swojej spowiedzi. Podkreślił, że próbował już wcześniej dań z tej sieci i nie mówił o czymś, czego nie znał. Jak zaznaczył, nie zachwalał produktów na siłę.
Zapowiedział również, że opublikuje w sieci test posiłków z lokali tej sieci, tym razem w pełni obiektywnie i bez żadnej współpracy z marką. Ma to być swego rodzaju domknięcie sprawy.
Widzowie stanęli po jego stronie
Pod postem szybko zebrało się grono komentujących. Reakcja okazała się zaskakująco łagodna. Fani nie mieli youtuberowi za złe sytuacji sprzed lat, a wielu z nich doceniło sam fakt, że wytłumaczył się przed kamerą, zanim ktokolwiek go o to zapytał.
W komentarzach pojawiały się głosy, że nikomu ta dawna współpraca nie przeszkadza, że każdy popełnia błędy i najważniejsze jest wyciąganie z nich wniosków. Część internautów uznała Książula za najuczciwszego spośród polskich influencerów.
Znalazła się też grupa komentujących wskazujących na wymiar taktyczny całej sytuacji. Ich zdaniem dobrze, że youtuber sam ujawnił sprawę, bo gdyby wypłynęła z zewnątrz, zabrzmiałaby dużo gorzej. W komentarzach padło w tym kontekście nazwisko Kuby Wojewódzkiego, który wcześniej publicznie mierzył się z Książulem.
Gorący okres dla twórcy
Wyznanie pojawiło się w momencie, gdy Książulo pozostaje pod wzmożoną obserwacją mediów. Jego recenzenckie testy lokali skończyły się niedawno medialną aferą, a spór z Kubą Wojewódzkim przeniósł jego nazwisko z niszy gastronomicznego YouTube'a na główne strony portali.
W takich okolicznościach każda niespójność między deklarowaną niezależnością a przeszłą działalnością komercyjną staje się potencjalnym materiałem na atak. Youtuber najwyraźniej zdecydował, że lepiej rozbroić temat samemu.