Robert Lewandowski rozegrał pierwszy mecz w barwach Chicago Fire. Polski napastnik wyszedł w podstawowym składzie na wyjazdowe spotkanie z Interem Miami, a już w 18. minucie jego zespół objął prowadzenie po jednej z najbardziej kuriozalnych bramek sezonu.
Lewandowski ruszył pressingiem na obrońcę Interu, Iana Fraya, który wycofał piłkę do Rocco Ríosa Novo. Bramkarz źle ocenił sytuację, nie trafił w futbolówkę, a ta przeleciała mu między nogami i wpadła do siatki. Polak nie dotknął piłki, ale jego nacisk na rywali przyczynił się do fatalnego błędu. Trafienie zapisano jako gol samobójczy Fraya.
Lewandowski spędził na murawie 63 minuty i nie zdobył bramki. Chicago Fire ostatecznie przegrało 2:3, choć dwukrotnie doprowadzało do remisu lub wychodziło na prowadzenie. Dwa gole dla Interu strzelił Luis Suárez, a zwycięstwo gospodarzom zapewnił w 87. minucie Preston Plambeck.