Sprawcy zadzwonili do starszej kobiety z Białej Rawskiej i wmówili jej, że córka spowodowała wypadek. Na miejscu pojawił się rzekomy prokurator, który zabrał pieniądze na pokrycie kosztów dojazdu. Kilka godzin później siedział już w areszcie.
Telefon z dramatyczną historią
3 czerwca 2026 roku, po godzinie 17:00, do 89-letniej mieszkanki gminy Biała Rawska zadzwoniła kobieta. Przedstawiła dramatyczną wersję wydarzeń: córka seniorki miała spowodować wypadek drogowy i pilnie potrzebna jest kaucja w wysokości 180 tysięcy złotych. Rozmówczyni poinformowała, że pieniądze odbierze prokurator, który niedługo przyjedzie pod wskazany adres.
To klasyczny scenariusz oszustwa metodą „na wypadek", którego celem jest wywołanie silnych emocji i odebranie ofierze czasu na spokojne zweryfikowanie informacji.
„Prokurator" na progu i tysiąc złotych w kopercie
Po krótkim czasie pod drzwiami seniorki zjawił się 31-letni mężczyzna, który podał się za prokuratora. Starszej kobiecie nie udało się zgromadzić żądanej kwoty. Ostatecznie przekazała mu 1000 złotych, które oszust przyjął jako zwrot kosztów swojego dojazdu. Po odebraniu pieniędzy odszedł.
Kryminalni działali błyskawicznie
Zgłoszenie trafiło do rawskich funkcjonariuszy, którzy natychmiast podjęli działania operacyjne. Tego samego dnia namierzyli podejrzanego na terenie powiatu łódzkiego wschodniego i zatrzymali go w miejscu zamieszkania. Sprawnie przeprowadzone czynności uniemożliwiły mu ukrycie się lub pozbycie dowodów.
31-latek trafił do rawskiej komendy, gdzie usłyszał zarzut oszustwa. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Za popełnione przestępstwo grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy, co sugeruje, że śledczy sprawdzają możliwe powiązania z innymi osobami lub zdarzeniami.
Jak działają oszuści i jak się bronić
Policja przypomina, że prokuratorzy i policjanci nigdy nie proszą o przekazywanie gotówki ani kosztowności przez telefon. Nie istnieje możliwość „wykupienia" kogoś z aresztu poprzez wpłatę pieniędzy osobie przychodzącej pod drzwi. Jeśli ktoś przez telefon podaje się za funkcjonariusza i żąda pieniędzy, to próba oszustwa.
Sprawcy celowo wybierają osoby starsze, często korzystające z telefonów stacjonarnych, licząc na to, że dramatyczna historia wywoła panikę i skłoni do działania bez zastanowienia. Policja apeluje do rodzin seniorów o regularne rozmowy z bliskimi na temat tego rodzaju metod.