Jarosław Mergner, znany fanom programu "Chłopaki do wzięcia" jako Jaruś, znalazł się w centrum kolejnej medialnej burzy. Tym razem chodzi o finanse - a konkretnie o sprzęt elektroniczny, który kupił żonie na raty i za który wciąż płaci, mimo że para jest po rozstaniu. Oboje zabrali głos publicznie, a ich wzajemne oskarżenia szybko obiegły sieć.
Ślub, kryzys i walizki
Kiedy Jaruś znalazł w końcu swoją drugą połówkę i wziął ślub z Gosią, fani odetchnęli z ulgą. Sielanka nie trwała jednak długo. W zeszłym roku media obiegła informacja o poważnym kryzysie w małżeństwie - Jarek musiał się wyprowadzić i przez jakiś czas mieszkał u mamy w Chocianowie, a później wynajął własne lokum. Od tamtej pory sytuacja między małżonkami jest coraz bardziej napięta.
@sebson.official @DAVIDPOL #jaruś #rozwod #chlopakidowziecia #dc
♬ oryginalny dźwięk - Sebson87🎙️
1600 złotych miesięcznie za sprzęt, który ma żona
Ogień podłożył Sebastian Kaczorowski, znany w branży disco polo jako Sebson - muzyk, który publicznie stanął po stronie Jarka. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych ujawnił szczegóły finansowej sytuacji swojego kolegi. Według niego Jaruś wciąż spłaca raty za dwa iPhone'y 16, tablet i laptop, które kupił żonie - łączna miesięczna rata wynosi 1600 złotych.
- Jarek się nigdzie nie ukrywał, ale jest jedna rzecz, którą ty ukrywasz. Od dłuższego czasu Jarek spłaca sprzęty, które ty posiadasz. Czekamy na zwrot, żeby mógł je sprzedać i mieć na czynsz - grzmiał Sebson w nagraniu.
Jaruś żąda zwrotu
Sam Jarek również nie gryzł się w język. W materiale wideo zwrócił się bezpośrednio do żony, przypominając, że oprócz sprzętu pomagał jej też w innych sprawach - m.in. w transporcie dzieci z Krakowa.
- Masz tam dwa moje telefony, tableta, laptop, proszę mi to wszystko zwrócić. Dałaś tylko telewizor i Xboxa, a gdzie reszta? - mówił wyraźnie rozżalony.
Gosia szuka Jarka przez internet
Zupełnie inaczej sytuację widzi Małgorzata. Kobieta opublikowała własne nagranie, w którym twierdzi, że to Jarek blokuje proces rozwodowy - unika kontaktu, nie odbiera telefonu i ukrywa adres zamieszkania. Sprawa ma być prowadzona w Zielonej Górze, ale bez jego obecności nie może ruszyć z miejsca.
- Jak znajdziecie Jarka, to powiedzcie, że ma jechać do Zielonej Góry po rozwód. Telefonu nie odbiera, ukrywa adres. Bez niego nie będziemy mieli papieru - apelowała do swoich obserwatorów.
Brudy prane publicznie
Oboje publicznie oskarżają się o przewinienia, wzajemnie przedstawiając siebie jako poszkodowanych. Fani programu śledzą rozwój wypadków z mieszanymi uczuciami - jedni kibicują Jarusiowi, inni wstrzymują się od ocen, czekając na kolejne nagrania z obu stron.