Podczas Mistrzostw Europy w gimnastyce artystycznej doszło do wymownej sceny z udziałem ukraińskiej zawodniczki. Gdy po zwycięstwie Rosjanki podczas ceremonii medalowej zabrzmiał hymn Rosji, Ukrainka Sofia Kraińska założyła słuchawki, spuściła głowę i zakryła twarz rękami. Nie zeszła z podium, nie przerwała ceremonii i nie zrobiła oficjalnie niczego, za co można byłoby ją ukarać. Zareagowała w jedyny sposób, jaki w tej sytuacji mieścił się w granicach regulaminu.

Gest ukraińskiej gimnastyczki bardzo szybko wywołał reakcję w rosyjskich mediach i środowisku sportowym. Rosjanie zaczęli mówić o „prowokacji”, „braku szacunku” i mieszaniu polityki ze sportem. W rosyjskich komentarzach pojawiły się głosy oburzenia, że młoda zawodniczka nie zachowała się tak, jak oczekiwano podczas oficjalnej ceremonii. Innymi słowy: Rosjanie bardzo mocno przeżyli fakt, że Ukrainka po prostu nie chciała słuchać ich hymnu.
Warto jednak podkreślić, że Kraińska nie złamała zasad ceremonii. Nie odwróciła się demonstracyjnie od flagi, nie zeszła z podium i nie przerwała dekoracji. Jej gest był cichy, ale czytelny. W tle pozostaje decyzja światowych władz gimnastyki, które dopuściły Rosjan i Białorusinów do startów z narodowymi symbolami. Dla ukraińskich sportowców to nie jest zwykły element sportowej rywalizacji, tylko sytuacja, w której w czasie trwającej wojny każą im stać na podium i słuchać hymnu państwa-agresora.