Bliskie spotkania z dziką naturą w przestrzeni publicznej stają się powoli codziennością polskich miast, jednak niektóre zachowania mieszkańców wciąż potrafią mocno zadziwić. Do sieci trafiło nagranie z centrum Otwocka, na którym widać młodego mężczyznę karmiącego dorosłego dzika... kawałkami kebaba bezpośrednio z własnej dłoni. Choć filmik błyskawicznie zyskał popularność jako internetowa ciekawostka, eksperci i służby miejskie alarmują - takie skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie niesie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo.

Dziki w centrach miast pojawiają się coraz częściej, szukając łatwo dostępnego pożywienia. Zwierzęta te doskonale adaptują się do warunków urbanistycznych, myszkując w otwartych śmietnikach czy nieskoszonych zaroślach. Największym problemem pozostaje jednak celowe działanie ludzi. Dokarmianie dzikich zwierząt, a zwłaszcza podawanie im wysokoprzetworzonego, ostrego ludzkiego jedzenia, drastycznie zaburza ich naturalne instynkty. Zwierzę szybko uczy się, że człowiek kojarzy się z darmowym posiłkiem, przez co całkowicie traci przed nim lęk.

@lil_macius0

#dc #dzik

♬ oryginalny dźwięk - lil_macius

Konsekwencje takiego oswojenia bywają tragiczne zarówno dla ludzi, jak i dla samych zwierząt. Dzik, który przywyknie do brania jedzenia z ręki, przy kolejnym spotkaniu może stać się agresywny, jeśli upragnionego „przysmaku” nie otrzyma. Ponadstuprocentowe zwierzę, kierowane głodem lub frustracją, jest w stanie dotkliwie poturbować dorosłego, zaatakować dziecko czy spacerującego psa. Służby apelują o bezwzględny zakaz dokarmiania i zabezpieczanie odpadów – w przeciwnym razie miasto będzie zmuszone do radykalnych kroków, włącznie z odłowem lub odstrzałem zredukowanych z lęku osobników.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Jak wygląda bilion dolarów ułożony ze 100-dolarówek? Ktoś postanowił zmierzyć majątek Muska
Jak wygląda bilion dolarów ułożony ze 100-dolarówek? Ktoś postanowił zmierzyć majątek Muska
Wrzucili nagranie swojej ucieczki na motocyklach przed policją w Łodzi
Wrzucili nagranie swojej ucieczki na motocyklach przed policją w Łodzi