Stany Zjednoczone przeprowadziły w nocy z wtorku na środę uderzenia militarne na irańskie cele w rejonie Cieśniny Ormuz, odpowiadając na zestrzelenie amerykańskiego śmigłowca bojowego. Iran nie pozostał dłużny - IRGC zaatakował bazy USA w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii. Sytuacja w regionie gwałtownie eskaluje.
Śmigłowiec zestrzelony w poniedziałkową noc
Do incydentu doszło w nocy z poniedziałku na wtorek, gdy śmigłowiec bojowy AH-64 Apache Armii Stanów Zjednoczonych patrolował przestrzeń powietrzną nad Cieśniną Ormuz, u wybrzeży Omanu. Maszyna runęła do morza. Obaj piloci zostali uratowani - wydobył ich z wody bezzałogowy okręt nawodny (dron morski) US Navy. Trump potwierdził, że obaj są bezpieczni i nie odnieśli obrażeń.
Pierwsze informacje o incydencie podał "New York Times". Kilka godzin później prezydent Trump oficjalnie oskarżył Iran w poście na platformie Truth Social.
- Właśnie poinformowało mnie nasze wspaniałe wojsko, że zeszłej nocy Irańczycy zestrzelili jeden z naszych wysoce zaawansowanych śmigłowców Apache podczas patrolu nad Cieśniną Ormuz - napisał Trump, dodając, że Stany Zjednoczone "z konieczności muszą odpowiedzieć na ten atak".
🚨 BREAKING NEWS
— Iranian Army Live (@GTX_Press) June 10, 2026
The United States has launched military strikes against Iranian targets following the downing of a U.S. Army Apache helicopter near the Strait of Hormuz, according to U.S. Central Command and multiple news reports. The strikes were described by U.S. officials as… pic.twitter.com/SGaheC2jAa
Dron Shahed uderzył w Apache?
Według informacji przekazanych przez źródła CBS News i CNN, śmigłowiec został zestrzelony przez irański dron Shahed. Jedno ze źródeł zastrzegło jednak, że nie jest jasne, czy dron celowo zaatakował Apache, czy doszło do przypadkowego trafienia. Iran nie przyznał się oficjalnie do zestrzelenia - irański nadawca państwowy IRIB poinformował, że w ciągu ostatnich 24 godzin nie prowadzono żadnych ofensywnych operacji wojskowych w rejonie Cieśniny.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi zabrał głos jeszcze przed uderzeniami USA. Stwierdził, że obce siły wojskowe przebywające w pobliżu irańskiego terytorium są "narażone na stałe ryzyko" i zasugerował, że najlepszym rozwiązaniem jest ich wycofanie się z regionu.
Uderzenia USA: precyzyjne rakiety na cele nad Cieśniną
Amerykanie rozpoczęli uderzenia o godzinie 17:00 czasu wschodniego USA (22:00 GMT) we wtorek. Do akcji zaangażowano myśliwce Sił Powietrznych oraz Marynarki Wojennej. Wojsko USA uderzyło w irańskie systemy obrony powietrznej, naziemne stacje kontroli oraz radarowe stacje obserwacyjne w rejonie Cieśniny Ormuz przy użyciu precyzyjnych pocisków. Operacja zakończyła się przed godz. 1:00 GMT w środę.
CENTCOM określił akcję jako "proporcjonalną odpowiedź na nieuzasadnioną irańską agresję". Irańskie media państwowe poinformowały o eksplozjach na wyspie Qeszm na Cieśninie Ormuz oraz w portach Sirik i Dżask w pierwszej fali ataków, a następnie kolejnych wybuchach w Dżasku i Bandar Abbasie. Irańska strona potwierdziła uderzenia, nie podając szczegółów dotyczących strat.
Teheran: "Żaden atak nie pozostanie bez odpowiedzi"
Reakcja Teheranu była natychmiastowa. Szef irańskiej dyplomacji oświadczył, że "nasze Potężne Siły Zbrojne nie pozostawią żadnego ataku ani groźby bez odpowiedzi." Słowa te szybko zamieniły się w czyny.
Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) ogłosiła przeprowadzenie ataków dronowych na Piątą Flotę USA w Bahrajnie oraz bazę lotniczą Ali Al Salem w Kuwejcie, a także dalekiego zasięgu uderzenie rakietowe na bazę lotniczą w Azraq w Jordanii. Gwardia twierdziła, że zaatakowała hangar myśliwców F-35 i centrum dowodzenia w jordańskiej bazie. Jordańskie wojsko podało, że przechwyciło pięć irańskich pocisków.
W sumie IRGC poinformował o zaatakowaniu 21 celów amerykańskich i zniszczeniu czterech z nich, w tym hangaru myśliwców F-35. IRGC zapowiedział gotowość do "druzgocącej i decydującej odpowiedzi" na każde dalsze uderzenie USA.
Kruchy rozejm na skraju przepaści
Eskalacja podważa obowiązujący formalnie od dwóch miesięcy rozejm między USA a Iranem - i tak już wielokrotnie naruszany. Może to jeszcze bardziej oddalić perspektywę trwałego porozumienia. Paradoksalnie, zaledwie na dobę przed incydentem Trump twierdził, że umowa z Teheranem mogłaby zostać zawarta "jeszcze w tym tygodniu".
Iran od wielu miesięcy kontroluje Cieśninę Ormuz, przez którą normalnie przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej. Przywrócenie żeglugi przez tę strategiczną trasę jest jednym z głównych celów administracji Trumpa w negocjacjach z Teheranem.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Kolejne doniesienia z regionu napływają w czasie rzeczywistym.