To miała być rutynowa interwencja wobec nietrzeźwej kierującej. Chwilę później dyżurny z Kluczborka usłyszał o kradzieży białego audi na ukraińskich numerach. A potem historia nabrała tempa - "skradziony" samochód sam wrócił pod restaurację, gdzie czekali już policjanci. Za kierownicą siedziała kobieta z półtora promila alkoholu w organizmie.
Dwa zgłoszenia w kilka minut
Do zdarzenia doszło kilka dni temu w powiecie kluczborskim. W nocy do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Kluczborku wpłynęło zgłoszenie o kobiecie, która mogła kierować białym audi pod wpływem alkoholu.
Niemal natychmiast pojawiła się druga informacja. Zgłaszający poinformował, że właśnie skradziono mu ten sam samochód. Policjanci ruszyli do jednej z restauracji na terenie powiatu.
Kolacja, szampan i zniknięcie auta
Na miejscu funkcjonariusze poznali kulisy całej sytuacji. Okazało się, że mężczyzna był w restauracji na kolacji z kobietą. Oboje spożywali alkohol, w tym szampana.
Gdy mężczyzna na moment wyszedł do toalety, kobieta zabrała kluczyki do jego samochodu i odjechała z parkingu. Stąd wzięło się zgłoszenie o rzekomej kradzieży.
Zaskakujący powrót
W trakcie czynności policjanci zauważyli, że wskazane w zgłoszeniu białe audi... samo wjeżdża z powrotem na teren restauracji. Funkcjonariusze od razu zatrzymali pojazd do kontroli.
Za kierownicą siedziała 35-letnia mieszkanka powiatu kluczborskiego. Badanie trzeźwości nie pozostawiło złudzeń - kobieta miała 1,5 promila alkoholu w organizmie. Na miejscu zatrzymano jej prawo jazdy.
Co dalej ze sprawą
Po zakończeniu interwencji zgłaszający wycofał zawiadomienie o rzekomej kradzieży i oświadczył, że nie żąda ścigania kobiety za zabranie auta.
35-latka odpowie jednak za znacznie poważniejszą rzecz - kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Grozi jej za to do 3 lat pozbawienia wolności, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna.
Sprawa kradzieży zniknęła, ale konsekwencje jazdy po alkoholu zostają.