Słowa Karola Nawrockiego o Rosji i wojnie w Ukrainie wywołały ostrą reakcję w Moskwie. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa poświęciła polskiemu prezydentowi obszerny wpis na Telegramie, w którym zarzuciła mu posługiwanie się „językiem nienawiści” wobec Rosjan. Szczególnie oburzyło ją użycie określenia „Moskal”. Zacharowa zaatakowała też Nawrockiego personalnie, nawiązując do jego wcześniejszej pracy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

„Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie”.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ przekonywała następnie, że kiedyś granica Polski z Rosją miała być miejscem „wzajemnie korzystnej współpracy”, z której obecnie nic nie zostało za sprawą polityki prowadzonej między innymi przez Nawrockiego i Radosława Sikorskiego. W swoim wpisie wróciła również do kremlowskiej narracji dotyczącej II wojny światowej, powojennych granic Polski i roli Armii Czerwonej. Polski MSZ odpowiedział, że to Rosja atakuje i zastrasza swoich sąsiadów, dlatego zamiast szukać winnych w Warszawie, Moskwa powinna przyjrzeć się własnej polityce.

Powodem całej awantury były słowa Nawrockiego z przemówienia wygłoszonego 6 sierpnia podczas uroczystości z okazji pierwszej rocznicy jego zaprzysiężenia. Prezydent mówił, że w strategicznym interesie Polski leży skuteczna obrona Ukrainy przed Rosją i utrzymywanie rosyjskich wojsk jak najdalej od polskich granic. W oficjalnym zapisie wystąpienia opublikowanym przez Kancelarię Prezydenta znalazły się również słowa, które szczególnie rozsierdziły Moskwę:

„Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie”.
facebook/adambielan

Co ciekawe, w tej sprawie nawet Radosław Sikorski stanął w obronie prezydenta, mimo licznych politycznych sporów między rządem a Pałacem Prezydenckim. Szef polskiej dyplomacji odpowiedział Zacharowej w mediach społecznościowych i przypomniał swoje głośne wystąpienie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ z 2024 roku. Wtedy tłumaczył rosyjskiemu ambasadorowi, że określanie Polaków mianem „rusofobów” jest nietrafione, skoro Rosja i jej propagandyści regularnie kierują pod adresem Polski groźby.

„Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji nazwała prezydenta Polski Karola Nawrockiego oraz mnie rusofobami. Oto moje argumenty, dlaczego się myli”
napisał Sikorski.
DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zadzwonili na policję, że migranci ukradli im kluczyki. Wpadli, bo sami ich przemycali
Zadzwonili na policję, że migranci ukradli im kluczyki. Wpadli, bo sami ich przemycali
Ponad 300 zwierząt i martwe szczenięta w starym kurniku w Kielcach. 35-latek prowadził "fabrykę szczeniąt"
Ponad 300 zwierząt i martwe szczenięta w starym kurniku w Kielcach. 35-latek prowadził "fabrykę szczeniąt"