Zgłoszenie do kieleckiej Straży Miejskiej uruchomiło jedną z największych interwencji tego typu w Polsce. Na dwóch posesjach w Kielcach służby znalazły ponad 300 psów przetrzymywanych w dramatycznych warunkach, a także martwe szczenięta. Właściciel pseudohodowli, 35-letni mężczyzna, usłyszał zarzuty i decyzją sądu trafił na dwa miesiące do aresztu.

Pokazowa hodowla i ukryty kurnik

Wszystko zaczęło się w czwartek 6 sierpnia, gdy do Straży Miejskiej wpłynęło zgłoszenie dotyczące warunków, w jakich przetrzymywane są psy. Na miejsce skierowano strażników z lekarzem weterynarii, a następnie policję. Początkowo mówiono o około 200 zwierzętach, jednak po nocnej akcji liczba urosła do ponad 300 psów, w większości buldożków francuskich, ale też maltańczyków, mopsów i szpiców.

Według Inspekcji Weterynaryjnej właściciel prowadził podwójną grę. Jedna z posesji pełniła rolę miejsca pokazowego, które podczas ubiegłorocznej kontroli nie budziło większych zastrzeżeń. Dwie ulice dalej, w starym, nieczynnym kurniku bez wentylacji, działała, jak określił to zastępca wojewódzkiego inspektora weterynarii Mariusz Gwardjan, "nielegalna fabryka szczeniąt". W dokumentach złożonych w czerwcu mężczyzna zadeklarował 21 dorosłych psów. Na miejscu było ich ponad dziesięć razy więcej.

38 stopni i rodzące suki

W dniu interwencji temperatura wewnątrz budynków dochodziła do 38 stopni Celsjusza. Dla psów ras krótkoczaszkowych, które z natury mają problemy z oddychaniem, takie warunki były torturą. Wiele suk było w trakcie porodu, a na posesjach znaleziono ciała szczeniąt. W akcji uczestniczyła osobiście prezydent Kielc Agata Wojda, która relacjonowała, że godzina po godzinie odkrywano kolejne zwierzęta.

Ewakuacja trwała całą noc. Fundacja dla Szczeniąt Judyta zakończyła odbiór 76 psów o czwartej nad ranem, w pierwszej kolejności zabezpieczając najcięższe przypadki. Ponad 70 zwierząt, głównie matek ze szczeniętami, trafiło do schroniska w Dyminach, które apeluje o pomoc: potrzebna jest specjalistyczna karma dla szczeniąt, koce i dodatkowe kojce.

Zarzuty i areszt

W niedzielę świętokrzyska policja poinformowała, że zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 35-latkowi zarzutów znęcania się nad zwierzętami oraz prowadzenia hodowli z naruszeniem przepisów. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na dwa miesiące. Za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Odebrane psy są pod opieką weterynaryjną, a ich stan jest na bieżąco monitorowany.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Runęła ściana hotelu w Olsztynie. Ewakuowano 235 osób, w tym dzieci z kolonii
Runęła ściana hotelu w Olsztynie. Ewakuowano 235 osób, w tym dzieci z kolonii
Zadzwonili na policję, że migranci ukradli im kluczyki. Wpadli, bo sami ich przemycali
Zadzwonili na policję, że migranci ukradli im kluczyki. Wpadli, bo sami ich przemycali